Reaktywacja

To już kolej­na reak­ty­wa­cja tej stro­ny; jak widać, jesz­cze się jakoś trzyma.

Tym razem koniecz­na była nawet zmia­na adre­su (obec­ny: www.silvarerum.eu – doro­bi­łem się wła­snej dome­ny). Stro­na przez bli­sko rok była nie­do­stęp­na, ponie­waż w listo­pa­dzie 2019 roku został zli­kwi­do­wa­ny dotych­cza­so­wy dostaw­ca hostin­gu (boo.pl), na któ­rym trzy­ma­łem stro­nę inter­ne­to­wą przez ponad 10 lat. Potem nie mia­łem cza­su zająć się nowym hostin­giem. W dodat­ku, od kil­ku już lat nie sie­dzę już w two­rze­niu stron inter­ne­to­wych, więc nie ma co ukry­wać, że wysze­dłem z wpra­wy, a zro­bie­nie cze­go­kol­wiek ambit­niej­sze­go prze­kra­cza­ło moje moż­li­wo­ści. Jed­nak po roku uda­ło mi się wygo­spo­da­ro­wać tro­chę cza­su, aby posta­wić stro­nę na nowo. Ku moje­mu zdzi­wie­niu, nawet mi się to udało.

Plu­sem nowe­go hostin­gu jest to, że ma o wie­le wię­cej miej­sca (pamię­ci) i teraz będę mógł wrzu­cać zdję­cia do oporu.

Na stro­nie pew­nie nie będzie już żad­nych dłuż­szych wpi­sów, bo nie chcę nic pisać. Wystar­cza­ją­co jest dużo bzdur w inter­ne­cie. Ale od cza­su do cza­su będę tu wrzu­cać zdję­cia – tego mi naj­bar­dziej bra­ko­wa­ło. Może będę dzie­lił się krót­ki­mi rela­cja­mi z wycie­czek, któ­re lubię jesz­cze bardziej.

Stro­na cały czas jest w fazie „migra­cji”. Przez pewien czas mogą wystę­po­wać pro­ble­my tech­nicz­ne. Moż­li­we, że sta­re lin­ki nie dzia­ła­ją. Będę pra­co­wać nad nowym wyglądem.

W razie pro­ble­mów lub uwag pro­szę o kon­takt za pośred­nic­twem for­mu­la­rza kon­tak­to­we­go albo przez komen­ta­rze pod postami.

Martwa natura z książkami.
Mar­twa natu­ra z książ­ka­mi autor­stwa nie­zna­ne­go mistrza holen­der­skie­go (ok. 1628).

Powrót po dłuższej przerwie

Dzi­siaj reak­ty­wo­wa­łem, a wła­ści­wie powi­nie­nem napi­sać «reani­mo­wa­łem» moją stro­nę. To dla­te­go, że od pew­ne­go cza­su mia­łem pro­ble­my tech­nicz­ne i nie za bar­dzo wie­dzia­łem, co z nimi zro­bić. Nie­mniej jed­nak wyda­je się, że teraz będzie lepiej, cho­ciaż pew­ne ele­men­ty mogą nie działać.

Oczy­wi­ście nie ozna­cza to, że teraz rzu­cę się w wir pisa­nia nowych postów, bo po pro­stu nie mam na to cza­su. Ale na nowe zdję­cia zawsze moż­na liczyć 🙂

Statystyka psuje humor

Parę dni temu w „Dużym for­ma­cie” uka­zał się repor­taż opo­wia­da­ją­cy o tym, jak się żyje bez łazien­ki. Dla kogoś, kto miesz­ka w mie­ście, jest wła­ści­wie nie­wy­obra­żal­ne, ale jed­nak oka­zu­je się, że rodzin pozba­wio­nych takie­go osią­gnię­cia XX wie­ku jest cał­kiem spo­ro, nie tyl­ko na wsi.

Pod arty­ku­łem znaj­du­je się kar­to­dio­gram wyraź­nie wska­zu­ją­cy, że gra­ni­ce zaco­fa­nia pokry­wa­ją się z gra­ni­ca­mi zabo­rów. Cho­dzi wła­ści­wie wyłącz­nie o zabór rosyj­ski. Kalisz znaj­du­je się na tere­nie byłe­go zabo­ru rosyj­skie­go (choć bar­dzo na zacho­dzie), więc posta­no­wi­łem spraw­dzić, jak to u nas wyglą­da. Się­gną­łem więc po dane GUSu.

Zestawienie danych dotyczących % gospodarstw domowych wyposażonych w łazienki na przestrzeni lat w regionach (dane GUS)
Zesta­wie­nie danych doty­czą­cych % gospo­darstw domo­wych wypo­sa­żo­nych w łazien­ki na prze­strze­ni lat w regio­nach (dane GUS)

Praw­dę mówiąc, dane mnie zasko­czy­ły. Wyni­ka z nich, że obec­nie w Kali­szu 94,2% miesz­kań ma łazien­ki; jest to mniej niż prze­cięt­nie w Pozna­niu, Wiel­ko­pol­sce i w Pol­sce (w mia­stach i na wsi!). Może­my sobie popra­wić samo­po­czu­cie patrząc na dane doty­czą­ce lubel­skich wsi, ale to raczej mar­ne pocieszenie.

Sprawdź­my zatem, jak jest w innych obszarach.

Wyposażenie w % gospodarstw domowych w 2013 roku (dane GUS).
Wypo­sa­że­nie w % gospo­darstw domo­wych w 2013 roku (dane GUS).

Tutaj Wiel­ko­pol­ska w teo­re­tycz­nie przo­du­je, ale róż­ni­ce są minimalne.

PS. To jest trzech­set­ny wpis na blogu.

Nowości

Dzi­siaj stro­na inter­ne­to­wa prze­szła grun­tow­ną meta­mor­fo­zę. Nie tyl­ko prze­nio­słem ją na nowy ser­wer, ale tak­że zna­czą­co zmo­dy­fi­ko­wa­łem jej wygląd. Myślę, że czas na odmia­nę; teraz jest przy­jem­na dla oka, choć jesz­cze nie powie­dzia­łem w kwe­stii wyglą­du ostat­nie­go sło­wa – więc w naj­bliż­szym cza­sie jakieś kosme­tycz­ne popraw­ki jesz­cze mogą się zna­leźć. Obec­ny wygląd uwzględ­nia tak­że czy­ta­nie stro­ny na tele­fo­nach i tabletach.

Wielkie zmiany

Po bli­sko ośmiu latach (od 2006 roku, a od 2009 jako blog) ist­nie­nia moja stro­na inter­ne­to­wa dzi­siaj doko­na­ła wie­ko­pom­nej migra­cji pod nowy adres. Od dzi­siaj nie będzie pod adre­sem wirapotoczka.boo.pl, ale pod adre­sem http://www.skrawczyk.boo.pl.

Sta­ra stro­na będzie stop­nio­wo wygaszana.

W naj­bliż­szej przy­szło­ści pomy­ślę tak­że nad zmia­ną jej wyglą­du na coś nowego.

Komunikat

Ogła­szam, że moja stro­na inter­ne­to­wa nie­dłu­go prze­nie­sie się pod nowy adres. Noszę się z tym zamia­rem już od dłuż­sze­go cza­su. Dodat­ko­wo, otrzy­ma nowy wygląd.

Pozdra­wiam!

Nowy wpis

Dzi­siaj po dłu­gim okre­sie „zbie­ra­nia się” wpro­wa­dzi­łem kil­ka kosme­tycz­nych zmian na swo­jej stro­nie pole­ga­ją­cych głów­nie na usu­nię­ciu paru lin­ków z menu, któ­re wyda­ją mi się nie­po­trzeb­ne. Mam nadzie­ję, że nie­dłu­go napi­szę tam coś nowego.

Ten wpis umiesz­czam głów­nie dla­te­go, że nie podo­ba­ło mi się, że gdy zje­cha­łem na dół stro­ny, tam cią­gle były widocz­ne wpi­sy z listo­pa­da! Teraz – mam nadzie­ję – nastą­pi prze­su­nię­cie i nie będą widocz­ne tak bar­dzo skut­ki moich blo­go­wych zaniechań.

Za nie­ca­łe dwa tygo­dnie z pew­no­ścią poja­wi się powód do tego, aby umie­ścić na blo­gu jakieś wpi­sy i cie­ka­we zdję­cia, a to dla­te­go, że na począt­ku wrze­śnia wybie­ram się do Wil­na. Na zdję­cia moż­na liczyć.

Poza tym w waka­cje jeż­dżę na rowe­rze, czy­tam książ­ki (ambit­ne i mniej ambit­ne, teraz aku­rat Zola); sta­ram się tak­że poprzy­po­mi­nać sobie łacinę.

Na koniec roku

To będzie dwu­dzie­sty ósmy – i pew­nie ostat­ni – wpis w tym roku. Cie­ka­we, jak mi pój­dzie w Nowym Roku. Na deser: zdję­cie z Kalisza:

Ratusz w Kaliszu

W tym roku żad­ne spek­ta­ku­lar­ne wyda­rze­nia nie mia­ły miej­sca, nawet na Kra­kow­skim Przed­mie­ściu 🙂 Dobrze, że przy­naj­mniej pierw­szy rok stu­diów za mną i wła­ści­wie, to jestem w poło­wie drugiego.

Szczę­śli­we­go Nowe­go Roku!

Odliczanie do jesieni

Dzi­siaj, po godzi­nie 11 ofi­cjal­nie roz­pocz­nie się jesień. Tak więc ja, korzy­sta­jąc z ostat­ków lata (pół godzi­ny) jesz­cze coś napi­szę. Trud­no doko­ny­wać jakie­kol­wiek pod­su­mo­wa­nia lata, bo po co – było ono bar­dziej niż zwy­czaj­ne. Ale lato, to jed­nak lato – czy­li przede wszyst­kim wolne.

Lato, to dla mnie zawsze czas czy­ta­nia ksią­żek i jeż­dże­nia na rowe­rze – w tym roku pod tym wzglę­dem było gorzej, bo nie odby­łem wie­lu dale­kich rowe­ro­wych wypraw, a wła­ści­wie to chy­ba ani jed­nej; może uda mi się to jesz­cze jesie­nią nad­ro­bić. Ale, gdy jeż­dżę na rowe­rze, to robię też zdję­cia. Czę­sto cał­kiem udane.

W dro­dze do Żydo­wa na rowerze

§

Z inter­ne­tu:

Poza tym świet­nie się skła­da, bo jesień, to moja ulu­bio­na pora roku.

A to jest dwu­set­ny wpis na blogu.

Park Sołacki wczesną wiosną

Minął wła­śnie tydzień od cza­su, gdy odwie­dzi­łem dumę Pozna­nia – Park Sołac­ki. Pod koniec lute­go nie pre­zen­tu­je się on tak oka­za­le, jak latem (latem jest super). Ale i tak jest tam miej­sce, by sobie miło pospacerować.

Sołacz jako dziel­ni­ca Pozna­nia też jest pięk­ny sam w sobie. Kto tam nie był, a ma moż­li­wość, niech nad­ro­bi zale­gło­ści. Jest to dziel­ni­ca peł­na uro­ku, gdzie sto­ją maje­sta­tycz­nie sta­re wil­le pośród wyso­kich drzew. Samo­cho­dów nie­wie­le, tyl­ko od cza­su do cza­su prze­je­dzie jakiś tramwaj.

Ser­ce rośnie, patrząc na te czasy!
Mało przed tym gołe były lasy,
Śnieg na zie­mi wysszej łok­cia leżał,
A po rze­kach wóz nacięż­szy zbieżał.

Teraz drze­wa liście na się wzięły,
Polne łąki pięk­nie zakwitnęły;
Lody zeszły, a po czy­stej wodzie
Idą stat­ki i cio­sa­ne łodzie.

Jan Kocha­now­ski ~ Pieśń II

 

PS. Dzi­siaj mia­łem tro­chę cza­su, by „powal­czyć” ze swo­ją stro­ną. Zak­tu­ali­zo­wa­łem nie­co dział o muzyce.

Nowy semestr

Daw­no nie pisa­łem nicze­go na blo­gu, bo po pierw­sze nie było o czym, bo – po dru­gie – była sesja i po trze­cie, przez pewien czas moja stro­na była nie­do­stęp­na. Teraz stro­na jest dostęp­na, sesja się skoń­czy­ła i zaczął się dru­gi semestr, i – na koniec – moja stro­na zmie­ni­ła się dosyć i choć­by o tym moż­na pisać.

Uzna­łem, że poprzed­ni wygląd stro­ny był już zbyt dłu­go i trze­ba go nie­co odświe­żyć. Ten utrzy­ma­ny jest w tonie mle­ka ze śmie­ta­ną, tzn. kra­ina łagod­no­ści. Nic spe­cjal­ne­go, nic wyróż­nia­ją­ce­go się, tyl­ko kla­sycz­ny ład i har­mo­nia. Ble, ble, ble …

Jak wspo­mnia­łem, roz­po­czął się dru­gi semestr i prak­tycz­nie wymie­ni­ły mi się wszyst­kie przed­mio­ty. Poza tym skoń­czy­ła się już sesja i wiem, że pierw­szy semestr mam zali­czo­ny – tym samym prze­szedł on już do histo­rii. Pew­nie dużo cza­su zaj­mie, nim zno­wu będę się chciał zaj­mo­wać logi­ką, czy eko­no­mią. Teraz muszę się poświę­cić czte­rem przed­mio­tom histo­rycz­nym i już nie wiem, co gorsze.

PS. Robi się tro­chę cie­pleć. (Idzie wiosna)

PPS. Na stro­nie jest jesz­cze wie­le do zro­bie­nia. Wszel­kie wska­zów­ki i wytknię­cia błę­dów są mile widziane.

Przed Świętami

W radiu napa­stu­ją nas „Last Chri­st­mas”, wszy­scy pio­rą firan­ki i myją okna – nie­za­wod­ny to znak, że nad­cho­dzi Boże Naro­dze­nie. Świę­to prze­sym­pa­tycz­ne, weso­łe, pozwa­la­ją­ce na roz­my­śla­nia, ale dla wie­lu włą­cza­ją­ce w mózgu jedy­nie hasła takie jak wła­śnie „obym zdą­żył umyć okna”. Znam takie osoby.

Na życze­nia jesz­cze za wcze­śnie, pozwo­lę sobie za to powie­dzieć, że w nowym roku cze­ka­ją kolej­ny zmia­ny (ale nie jakieś rady­kal­ne) na tej­że stro­nie. A to już prze­cież dwa lata ist­nie­nia bloga!

Nowy rozkład pociągów

Świet­nie jest się dowie­dzieć, że za kil­ka dni wcho­dzi w życie nowy roz­kład jaz­dy pocią­gów. Wspa­nia­le – PKP dba, by podróż­nym przy­pad­kiem ciśnie­nie za bar­dzo nie opa­dło. Przy­kła­do­wo w nowym roz­kła­dzie nie znaj­dzie­my żad­ne­go pocią­gu pospiesz­ne­go z Kali­sza do Pozna­nia. Za to bydło­wo­zy Prze­wo­zów Regio­nal­nych będą jechać 10 minut kró­cej. Każ­dy wie, że jeż­dże­nie nimi to śred­nia przy­jem­ność. Są brud­ne, cia­sne, zapusz­czo­ne. Szy­by okien nie myte od dzie­się­cio­le­ci (strach dotknąć). Skła­dy trzesz­czą, jak­by się mia­ły zaraz roz­le­cieć. Okna zapa­ro­wa­ne po kil­ku minu­tach, a po kil­ku­na­stu – zamar­z­nię­te na kość. Moż­na uznać, że w ramach bile­tu mamy wstęp nie dość, że do muzeum kolej­nic­twa, to jesz­cze na wysta­wę sztu­ki z lodu, tyle, że na oknach… Znaw­cy byli­by zachwyceni!

Cytacik

Cytat na dzisiaj:

Tak my sobie w boju i w zno­ju wyku­wa­my gór­kę gno­ju, żeby­śmy w przy­szło­ści coś mie­li z tej górki.

Źró­dło: Sta­ni­sław Tym Mowa Tra­wa [w:] „Poli­ty­ka” nr 43 (2779), 23 paź­dzier­ni­ka 2010


I jesz­cze coś z zupeł­nie innej, blo­go­wej becz­ki. Roz­wa­żam zmia­nę adre­su stro­ny, bo Wira Potocz­ka to kwe­stia od kil­ku lat już nie­ak­tu­al­na (a przy­naj­mniej zawie­szo­na lub dzia­ła­ją­ca w spo­sób nie­wi­docz­ny). Towa­rzy­szył­by temu też pew­nie jakiś lifting wyglą­du stro­ny, bo wiem, że przy obec­nej jej struk­tu­rze poja­wia­ją się pro­ble­my z nawi­ga­cją pomię­dzy podstronami.

Ostatni dzień roku

W nie­unik­nio­ny spo­sób koń­czy się rok. Ale to natu­ral­na kolej rze­czy i w sumie nie powin­no być w tym nicze­go nad­zwy­czaj­ne­go. Prze­cież już jutro nowy!

Koniec roku, to okres wsze­la­kiej maści pod­su­mo­wań. Tro­chę to nud­ne i głu­pie, w szcze­gól­no­ści w wyko­na­niu tele­wi­zyj­nych pro­gra­mów infor­ma­cyj­nych. Tym­cza­sem New York Times poszedł jesz­cze dalej i zabrał się za pod­su­mo­wa­nie deka­dy. Jak dla mnie, to chy­ba jest to tro­chę na wyrost. O ile wiem, to deka­da koń­czy się za rok… W każ­dym razie, na stro­nie http://www.nytimes.com/interactive/world/2009-decade.html moż­na znalźć kolek­cję zdjęć zro­bio­nych przez czy­tel­ni­ków gazety.

Park w śniegu

Jak już jestem w takim syl­we­stro­wo-koń­co­wo­rocz­nym nastro­ju, to mogę też coś napi­sać o samym blo­gu. Nie wiem, czy kto­kol­wiek to czy­ta, czy nie jest to przy­pad­kiem tyl­ko nud­ny wytwór mojej wyobraź­ni, ale ist­nie­je już od roku (pod­czas, gdy sama stro­na ist­nie­je od sierp­nia 2006). Rów­no 1 stycz­nia 2009 zaczą­łem na nim zamiesz­czać posty.

Zima w parku

A teraz infor­ma­cje pogo­do­we. Od dwóch dni pada śnieg: naresz­cie; wszyst­ko jest bia­łe. Szko­da tyl­ko, że KLA wraz z Zarzą­dem Dróg Miej­skich w Kali­szu prze­ży­wa­ło swo­je kolej­ne poraż­ki. Na dro­gach nie widać śla­du odśnie­ża­nia (poza tym, co zosta­ło roz­jeż­dżo­ne przez samo­cho­dy). Przez to auto­bu­sy mają pro­blem z rusze­niem z miej­sca, w szcze­gól­no­ści pod górkę.


Atak zimy. Nareszcie

W nie­dzie­lę mie­li­śmy iść z rodzi­ną na kon­cert do fil­har­mo­nii, ale oka­za­ło się, że wszyst­kie bile­ty zosta­ły wyprze­da­ne. Szko­da. A jeśli cho­dzi o Syl­we­stra, to spę­dzę go w domu na oglą­da­niu fil­mów. Obym wytrwał do północy 🙂

A teraz z innej becz­ki. Na stro­nie NYT zna­la­złem cie­ka­we zdję­cia róż­nych futrza­stych zwie­rza­ków. War­to to zoba­czyć: http://lens.blogs.nytimes.com/2009/12/31/behind-26/.

Teatr w śniegu


Do Rusinowa

(1) Przy­go­to­wy­wu­ję się do wyjaz­du do Rusi­no­wa, do któ­re­go jadę jutro. Zro­bi­li­śmy już duże zaku­py, trze­ba się jesz­cze będzie spa­ko­wać. Myśla­łem, że ta miej­sco­wość jest koło Koło­brze­gu (i w sumie jest) ale bli­żej z niej do Jaro­sław­ca. Pogo­da zapo­wia­da się nie­zła. Pew­nie wezmę apa­rat i zro­bię tro­chę faj­nych zdjęć.


Wyświetl więk­szą mapę

(2) Kil­ka dni temu skoń­czy­łem czy­tać „Bra­ci Kara­ma­zow” (bar­dzo dobra książ­ka), a zaczą­łem „Mistrza i Małgorzatę”.

(3) War­to zaj­rzeć do dzia­łu publi­ka­cje.

Odrobina humoru

Odro­bi­na humo­ru wyniu­cha­ne na JoeMonster:

Cie­ka­wa historia
W pew­nym małym mia­stecz­ku wła­dze miej­skie posta­no­wi­ły, że w par­ku miej­skim zosta­nie usy­pa­na góra. Latem będzie moż­na upra­wiać wspi­nacz­kę, tury­sty­kę rowe­ro­wą, a zimą wia­do­mo – wszel­kie­go rodza­ju spor­ty narciarskie.

Kie­dy zre­ali­zo­wa­no plan przy pomo­cy Fun­du­szy Euro­pej­skich i góra zosta­ła wznie­sio­na, posta­no­wio­no z tej oka­zji zor­ga­ni­zo­wać uro­czy­stość otwar­cia.
W ratu­szu sprze­cza­no się kto ma prze­ciąć wstę­gę na otwar­ciu.
Kłót­nia trwa­ła do póź­nych godzin noc­nych.
Kie­dy rano miesz­kań­cy mia­stecz­ka się obu­dzi­li wszy­scy z prze­ra­że­niem zoba­czy­li, że góra znik­nę­ła!
Oka­za­ło się bowiem, że emo­cje wzię­ły górę!

Obraz
– A tu widzi­cie pań­stwo nie­zwy­kłą rzad­kość – olej na płót­nie „Por­tret nie­zna­ne­go”. To nie­zna­na wcze­śniej kopia obra­zu nie­zna­ne­go arty­sty, nama­lo­wa­na nie wia­do­mo przez kogo, nie wia­do­mo kie­dy i nie­wia­do­mo jak tra­fi­ła do nasze­go muzeum.

(Źró­dło)

Dookoła

Dooko­ła zasad­ni­czo jest gorą­co; por­tal two­ja­po­go­da przed­sta­wia przy­szłość w ciem­nych bar­wach, ale praw­dę mówiąc – ich prze­po­wied­nie raczej się nie spraw­dza­ją. Od rana do wie­czo­ra jest teraz tak dusz­no, że strach z domu wycho­dzić (jak się ma gru­be mury, to wewnątrz jest napraw­dę przy­jem­nie). Może dzi­siaj poja­dę, na rol­ki – ale dopie­ro wieczorem.

Poza tym, to zro­bił­bym jakieś zdję­cia, ale nie mam bate­rii do apa­ra­tu… A szko­da, bo czę­sto jeż­dżę na jakieś wyciecz­ki i robię wie­le ład­nych zdjęć.

Z innej beczki

Stro­na jest suk­ce­syw­nie uzu­peł­nia­na w sta­re infor­ma­cje. Teraz pla­nu­ję się zabrać za dział „Sztu­ka”. Muszę przy­znać, że przy uży­ciu Word­Press – pro­wa­dze­nie blo­ga* jest rze­czy­wi­ście łatwe i przy­jem­ne. Zain­sta­lo­wa­łem sobie też kil­ka „wty­czek” (plu­gi­nów), któ­re jesz­cze bar­dziej uła­twia­ją zadanie.

* Prze­pra­szam, powi­nie­nem uży­wać raczej nazwy „silva rerum”… Jesz­cze a pro­pos pro­wa­dze­nia blo­ga: tu coś o tym pisa­łem; patrz ad. 3



Wyjazd do Wrocławia i kilka innych spraw

Jadę jutro do Wro­cła­wia. Jeśli wezmę apa­rat i kupię do nie­go  bate­rie, to może poja­wią się tutaj jakieś zdję­cia z tej wyciecz­ki. Z doświad­cze­nia wiem, że z bate­ria­mi bywa ciężko.

Kupi­łem kil­ka mie­się­cy temu aku­mu­la­tor­ki w Liro­ju Mer­li­nie, by wsa­dzić je do bez­prze­wo­do­wej kla­wia­tu­ry; oka­za­ło się, że trzy­ma­ły ener­gię jesz­cze kró­cej, niż te, któ­re były kupio­ne kil­ka lat wcze­śniej. Nato­miast jak w Cze­chach kupi­łem bate­rie, led­wie je wsa­dzi­łem, poka­zał się komunikat:

WYMIEŃ BATERIE

Pięk­nie. Więc to, czy zdję­cia się poja­wią, czy nie, wie­le zale­ży od szczęścia.

A teraz jakieś cie­ka­wost­ki. (1) Impe­rium Toruń­sko-Kato­lic­kie otwie­ra wła­sną sieć tele­fo­nii komór­ko­wej. Moż­na o tym poczy­tać tutaj.

(2) Jadę jutro do Wro­cła­wia i muszę przy­znać, że zna­le­zie­nie jakiś infor­ma­cji o tym mie­ście nie było takie pro­ste. Radzę więc temu mia­sto zadbać o lep­szy marketing.

(3) Trwa­ją pra­cę nad nowym wyglą­dem mojej stro­ny, ale wal­czę z jed­nym małym dzia­do­stwem, bo jak się oka­zu­je, zro­bio­nie wła­sne­go sza­blo­nu to nie jest taka pro­sta spra­wa. Zaraz wyja­śnię: wie­le jest dostęp­nych w inter­ne­cie apli­ka­cji, któ­re umoż­li­wia­ją „coś” – np. pro­wa­dze­nie blo­ga albo skle­pu, albo jesz­cze jakie­goś inne­go ustroj­stwa. Przy­kła­dem takie­go mecha­ni­zmu jest apli­ka­cja Word­Press, w opar­ciu o któ­rą posta­je ta stro­na. Tego typu apli­ka­cje dzia­ła­ją na tej zasa­dzie, że aby zmie­nić ich wygląd, „wystar­czy” zmie­nić spe­cjal­ny sza­blon. Nie­ste­ty w prak­ty­ce nie jest to takie proste.

(Ad. 3) Nie myśl­cie, że nie potra­fię zro­bić stro­ny inter­ne­to­wej w opar­ciu o PHPXHTML; jed­nak uży­wa­nie odpo­wied­nich mecha­ni­zmów bar­dzo uła­twia całe przed­się­wzię­cie, nawet jeśli ma się cał­kiem spo­re zacię­cie informatyczne.

(4) Jeśli cho­dzi o pogo­dę, to jest cał­kiem nie­zła. Pro­blem jest taki, że cią­gle się chmu­rzy i nie wia­do­mo, czy nagle coś na móż­dżek nie zle­ci. Z tego powo­du zawsze się waham, gdy wybie­ram się na prze­jażdż­kę rowe­ro­wą. Podob­nież szu­ka­łem dziś infor­ma­cji na temat pogo­dy we Wro­cła­wiu; sko­rzy­sta­łem z Inte­rii, One­tu i WP – wszę­dzie były sprzecz­ne informacje.

(5) Jesz­cze jed­no: w związ­ku z pogo­dą, pod taflą moni­to­ra cho­dzi armia prze­cin­kow­ców. Kie­dyś było ich ze 3. Teraz jest ich chy­ba z 15. Bbbbrrreee.

Wakacyjne plany

Waka­cje mija­ją zde­cy­do­wa­nie za szyb­ko. Ostat­nie dwa tygo­dnie „świ­snę­ły” mi koło ucha. Może to dla­te­go, że na nudę nie narze­kam. Tydzień temu byłem w Miko­rzy­nie, wczo­raj byłem w Miko­rzy­nie, we wto­rek jadę do Wro­cła­wia, a w per­spek­twie wyjazd w góry. Poza tym czy­tam książ­ki, jeż­dżę na rowe­rze i – jak to mądrze brzmi – posze­rzam swo­je zain­te­re­so­wa­nia. W mię­dzy­cza­sie rów­nież tro­chę się mar­twię, bo nie daje mi spo­ko­ju fakt, że muszę wybrać tyl­ko 3 przed­mio­ty na pozio­mie roz­sze­rzo­nym na matu­rze. W naj­bliż­szym cza­sie pla­nu­ję w tej spra­wie napi­sać do Jaśnie Oświe­co­nej CKE.

Jakiś czas temu obie­cy­wa­łem dość grun­tow­ną prze­bu­do­wę stro­ny. Jest ona już wła­ści­wie goto­wa, ale jesz­cze nie­do­koń­czo­na. Zmia­ny tyczą się głów­nie wyglą­du – któ­ry nie wiem, czy będzie ład­niej­szy, ale będzie tro­chę nowo­cze­śniej­szy; poza tym sama archi­tek­tu­ra stro­ny ule­gnie zmianie.

Muszę się wresz­cie za to zabrać.

A teraz z innej becz­ki. Na stro­nie New York Time­s’a zna­la­złem bar­dzo cie­ka­wy blog, na któ­rym codzien­nie moż­na oglą­dać nowe, bar­dzo cie­ka­we zdję­cia. Polecam

http://lens.blogs.nytimes.com/

Na koniec

Dziś 31. stycz­nia, czy­li wypa­da­ło­by napi­sać coś na koniec mie­sią­ca. Pra­wie minę­ło 31 dni roku 2009 i od 31 dni dzia­ła ten blog. Piszę pra­wie, bo prze­cież mie­siąc skoń­czy się dopie­ro z nasta­niem 1 lute­go. 31 dni minę­ło od rewo­lu­cji na mojej stro­nie internetowej. 😉

Przez ten czas napi­sa­łem 14 postów i wła­śnie piszę 15., któ­rych chy­ba nikt nie czy­ta. Było kil­ka komen­ta­rzy; 10 jest na stro­nie, a inne to był spam. Trud­no powie­dzieć, jak ta stro­na roz­wi­nie się dalej, ale na razie na pew­no nie ma powo­du, by ją „zwi­nąć”.

A teraz coś ciekawszego.
Pogo­da – jaka jest – każ­dy widzi. Była odwilż, teraz zno­wu zaczął padać śnieg. Tydzień temu oko­li­ca wyglą­da­ła w sumie bar­dzo ład­nie – z resz­tą tak samo, jak teraz. Wystar­czy zobaczyć:


Rze­ka 3 by ~Pyr­gus on deviantART

Coś się ten wpis „nie klei”. Na wszel­ki wypa­dek nie będę wię­cej teraz pisał.

Witam

Szczę­śli­we­go Nowe­go Roku!

He, he… No i tyle. To wła­ści­wie wszyst­ko. Od daw­na zapo­wia­da­łam jakąś wiel­ką zmia­nę i wła­ści­wie to jest to praw­da, bo rze­czy­wi­ście to, co sta­ło się na stro­nie głów­nej – jest dużą zmia­ną. A pole­ga ona na tym, że zało­ży­łem swój blog. A wła­ści­wie prze­kształ­ci­łem to, co już było. Nie wiem, czy kto­kol­wiek będzie to czy­tał, ale jakąś nikłą nadzie­ję mam.

W zamian – ja posta­ram się nie pisać głu­pot. A przy­naj­mniej nie tak dużo.

Aha. Mam jesz­cze taki pomysł, że będę na tym moim blo­gu łaska­wie infor­mo­wał o tym, co cie­ka­we­go zna­la­złem w sieci.