Poprzednim razem w Gdańsku byłem dwa lata temu i wówczas byłem w Muzeum Drugiej Wojny Światowej. Tym razem wizyta upłynęła mi pod znakiem zabytków, ale tematy historyczne też były w niej obecne. Po dojechaniu do Gdańska pociągiem SKM od razu skierowałem się do Bramy Wyżynnej, skąd rozpocząłem spacer pod Głównym Mieście.






Wizytę rozpocząłem od odwiedzenia ratusza, w którym miała miejsce już od paru miesięcy wystawa Nasi chłopcy, opowiadająca o losach mieszkańców Pomorza w czasie wojny, szczególnie tych, których okoliczności zmusiły do służenia w Wehrmachcie.
Nie będę się na ten temat rozpisywać, natomiast wystawa pokazuje niełatwe losy mieszkańców Gdańska i okolic oraz to, że historia nie jest czarno-biała. Od razu na tej wystawie przypomniał mi się Blaszany bębenek, którego czytałem jeszcze w liceum.






W ratuszu znajduje się także ciekawa wystawa historyczna dotyczy Wolnego Miasta Gdańska. Jest tam również biurko Pawła Adamowicza.






Odwiedziłem także Dom Uphagena, czyli kamienicę z zachowanymi lub odtworzonymi XVIII-wiecznymi wnętrzami bogatego mieszczańskiego domu. W sumie jednak wystawa w ratuszu jest ciekawsza.








Na jednym ze zdjęć widać zamarznięta po raz pierwszy od lat Motławę. Gdańskie Główne Miasto nie różni się specjalnie od innych starówek w dużych polskich miastach, o czym już kiedyś pisałem. Natomiast pocieszające jest to, że starówka Gdańska to nie tylko zabytkowe, bądź udające zabytkowe, pustostany, ale boczne uliczki wyglądają na zamieszkane.


