Mocno w tym roku opuściłem się z zamieszczeniem tutaj czegokolwiek, chociaż odbyłem kilka przyjemnych, krótkich wycieczek. W maju pojechałem sobie na krótką, acz rozbudowaną wycieczkę pod Ślężę. Dodatkowo, na początku maja też byłem pod Ślężą, ale odwiedziłem wtedy tylko Radunię, na której byłem po raz pierwszy.
Nocleg miałem tradycyjnie w Sobótce, bo to jednak bardzo przyjemne, malownicze miasteczko. W drodze do Sobótki odwiedziłem Oławę, gdzie wstąpiłem do Muzeum Motoryzacji „Wena”, które jest naprawdę bardzo ciekawe; myślę, że nawet osoba niezainteresowana motoryzacją znajdzie tam coś dla siebie. Jest to muzeum prywatne, ale tak dobrze zorganizowane, że muzea państwowe mogłyby się uczyć.





Potem wstąpiłem również na godzinę do Brzegu, w którym nie byłem od 2009 roku. Pamiętam, że wówczas zauroczyła mnie renesansowa starówka i przede wszystkim Zamek Piastów Śląskich. Teraz miasteczko też prezentuje się nieźle, ale nie miałem czasu na dłuższe zwiedzanie.








Wędrowanie po masywie Ślęzy i okolicach rozpocząłem od Wzgórz Kiełczyńskich, które są dobrym miejscem na rozgrzewkę przed odrobinę bardziej wymagającą Ślężą. Następnego dnia natomiast zrobiłem sobie całkiem solidną wędrówkę po Ślęzy – i na pewno nie wybrałem najkrótszej trasy. Tym razem powrót był przez Wieżyce (jak w 2023 roku)











Tego samego dnia popołudniu pojechałem tradycyjnie do Świdnicy. Oczywiście wizyta w Świdnicy nie może być zaliczona bez wizyty w Kościele Pokoju. Tam chwilę się również pokręciłem po starówce.








