Jeszcze raz Gdynia

Kil­ka dodat­ko­wych zdjęć ze spa­ce­rów po zimo­wej Gdyni.

Na dwóch zdję­ciach widać dziw­ną sta­lo­wa kon­struk­cję. Jest to coś, co zauwa­ży­łem od razu po przy­jeź­dzie do Gdy­ni, gdy wysze­dłem nad Bul­war Nad­mor­ski. Ta mon­stru­al­na kon­struk­cja zupeł­nie bowiem zmie­ni­ła kra­jo­braz mia­sta. W inter­ne­cie prze­czy­ta­łem, że jest to pły­wa­ją­cy dźwig do budo­wy mor­skich farm wia­tro­wych na Bał­ty­ku. Dźwig jest tak olbrzy­mi, że jest nie­wie­le niż­szy od sto­ją­cych obok wieżowców.

Przyroda na Helu

Zawsze będąc nad morzem wybie­ram się na krót­ką wyciecz­kę na Pół­wy­sep Hel­ski. Choć zimą nie ma tam zbyt wie­lu atrak­cji, to jed­nak Pół­wy­sep przy­cią­ga swo­ją pięk­ną, suro­wą przy­ro­dą. Ponow­nie poje­cha­łem tam pocią­giem; jedzie się z Gdy­ni pół­to­rej godzi­ny. Samo­cho­dem nie jest szyb­ciej. Poza tym, na ten dzień zapo­wia­da­na była goło­ledź. Wyciecz­kę tro­chę zepsu­ła panu­ją­ca wszę­dzie kosz­mar­na śli­zga­wi­ca. Oczy­wi­ście, poza tra­dy­cyj­ne­go spa­ce­ry cyplem, odwie­dzi­łem też fokarium.


Zobacz tak­że:

Nad­mor­ska przy­ro­da (2024)

Nad­mor­ska przy­ro­da (2022)

Pół­wy­sep Hel­ski (2019)

Nasi chłopcy

Poprzed­nim razem w Gdań­sku byłem dwa lata temu i wów­czas byłem w Muzeum Dru­giej Woj­ny Świa­to­wej. Tym razem wizy­ta upły­nę­ła mi pod zna­kiem zabyt­ków, ale tema­ty histo­rycz­ne też były w niej obec­ne. Po doje­cha­niu do Gdań­ska pocią­giem SKM od razu skie­ro­wa­łem się do Bra­my Wyżyn­nej, skąd roz­po­czą­łem spa­cer pod Głów­nym Mieście. 

Wizy­tę roz­po­czą­łem od odwie­dze­nia ratu­sza, w któ­rym mia­ła miej­sce już od paru mie­się­cy wysta­wa Nasi chłop­cy, opo­wia­da­ją­ca o losach miesz­kań­ców Pomo­rza w cza­sie woj­ny, szcze­gól­nie tych, któ­rych oko­licz­no­ści zmu­si­ły do słu­że­nia w Wehr­mach­cie.
Nie będę się na ten temat roz­pi­sy­wać, nato­miast wysta­wa poka­zu­je nie­ła­twe losy miesz­kań­ców Gdań­ska i oko­lic oraz to, że histo­ria nie jest czar­no-bia­ła. Od razu na tej wysta­wie przy­po­mniał mi się Bla­sza­ny bębe­nek, któ­re­go czy­ta­łem jesz­cze w liceum. 

W ratu­szu znaj­du­je się tak­że cie­ka­wa wysta­wa histo­rycz­na doty­czy Wol­ne­go Mia­sta Gdań­ska. Jest tam rów­nież biur­ko Paw­ła Adamowicza. 

Odwie­dzi­łem tak­że Dom Upha­ge­na, czy­li kamie­ni­cę z zacho­wa­ny­mi lub odtwo­rzo­ny­mi XVIII-wiecz­ny­mi wnę­trza­mi boga­te­go miesz­czań­skie­go domu. W sumie jed­nak wysta­wa w ratu­szu jest ciekawsza. 

Na jed­nym ze zdjęć widać zamar­z­nię­ta po raz pierw­szy od lat Motła­wę. Gdań­skie Głów­ne Mia­sto nie róż­ni się spe­cjal­nie od innych sta­ró­wek w dużych pol­skich mia­stach, o czym już kie­dyś pisa­łem. Nato­miast pocie­sza­ją­ce jest to, że sta­rów­ka Gdań­ska to nie tyl­ko zabyt­ko­we, bądź uda­ją­ce zabyt­ko­we, pusto­sta­ny, ale bocz­ne ulicz­ki wyglą­da­ją na zamieszkane. 


Spacerem po centrum Gdyni

Dru­gie­go dnia w Gdy­ni posta­no­wi­łem, żeby obej­rzeć nie­co bar­dziej prze­my­sło­we oko­li­ce mia­sta, tzn. port. Mało gdzie moż­na wejść, cho­ciaż moż­na przejść się nad base­nem por­to­wym koło budyn­ku Dwor­ca Mor­skie­go i tam się wła­śnie uda­łem. Poprzed­nim razem byłem tam w 2019 roku, czy­li w cza­sie mojej pierw­szej wizy­ty w Trójmieście. 

Port jest bar­dzo cie­ka­wy dla kogoś, kto na co dzień miesz­ka dale­ko od morza.

Potem poje­cha­łem jesz­cze do cen­trum mia­sta, żeby przejść się moder­ni­stycz­ny­mi ulicami.

Gdynia skuta lodem

Wczo­raj, za dru­gim podej­ściem, uda­ło mi się doje­chać do Gdy­ni, w do któ­rej przy­by­łem wcze­snym popo­łu­dniem. Mróz jest nadal. To dla mnie jed­nak nie pro­blem. Tra­dy­cyj­nie wybra­łem się na spa­cer wzdłuż pla­ży w kie­run­ku Orło­wa. Pierw­szy raz widzia­łem czę­ścio­wo zamar­z­nię­te morze. 

Zama­rza­ją­ce morze wyglą­da dosyć niesamowicie. 

W mrozie nad morze

Dwa dni temu w sobo­tę, gdy wyru­szy­łem w dro­gę, ter­mo­metr poka­zy­wał kil­ka­na­ście stop­ni mro­zu. Takiej zimy nie było u nas od kil­ku już lat. Moim pierw­szym zapla­no­wa­nym przy­stan­kiem był Gru­dziądz, do któ­re­go chcia­łem wró­cić na 1 dzień po czte­rech latach (dwa lata temu też na chwi­lę do nie­go wstą­pi­łem). Po dro­dze zatrzy­ma­łem się w Strzel­nie, żeby zoba­czyć romań­skie kolum­ny, nie­ste­ty zim­no było tak doj­mu­ją­ce, że trud­no było wytrzymać.

Poje­cha­łem więc szyb­ko w dal­szą dro­gę do Byd­gosz­czy, w któ­rej nie byłem od 14 lat. Nie da się ukryć, że przy­naj­mniej 10 stop­ni mro­zu nie uła­twia­ły zwie­dza­nia. Prze­sze­dłem się jed­nak pod cen­trum, któ­re robi pozy­tyw­ne wra­że­nie. Na pew­no przy lep­szej pogo­dzie jest jesz­cze ładniejsze.

Ruszy­łem w dal­szą dro­gę do Gru­dzią­dza. I nie­ste­ty doje­cha­łem, posze­dłem nawet do gru­dziądz­kich term, ale wte­dy byłem zmu­szo­ny przed­wcze­śnie zakoń­czyć wyciecz­kę z powo­du awa­rii samochodu.


Na koniec kanał Brdy z zimo­wej mroź­nej scenerii