Puszcza Pyzdrska – cz. I

Tytuł wpi­su zawie­ra dopi­sek „część I”, cho­ciaż nie wiem, czy będzie kolej­na, ani kiedy.

Pusz­cza Pyz­dr­ska jest dla mnie tema­tem, do któ­re­go zabie­ram się już od kil­ku lat i cią­gle mam poczu­cie nie­do­sy­tu. Nadal wiem o niej bar­dzo nie­wie­le, cho­ciaż ostat­nio moja wie­dza odro­bi­nę się zwięk­szy­ła za spra­wą odpo­wied­niej książ­ki. Pro­blem z Pusz­czą pole­ga na tym, że jest tere­nem sto­sun­ko­wo roz­le­głym, sła­bo zba­da­nym, trud­no dostęp­nym; nie uda­ło mi się też zna­leźć porząd­nej mapy. I jeśli ktoś chce „jechać do Pusz­czy Pyz­dr­skiej” to od raz ma pro­blem, bo tak napraw­dę nie wia­do­mo, dokąd jechać, któ­ry wyci­nek chce zoba­czyć. Myślę, że opty­mal­nym roz­wią­za­niem było­by ją zwie­dzać na rowe­rze, cho­ciaż dla mnie jest to na razie marze­nie nie­osią­gal­ne, bo musiał­bym ten rower jakoś zata­chać, a nie mam jak.

Okre­śle­nie „Pusz­cza” jest tro­chę na wyrost, ponie­waż na pew­no nie jest to praw­dzi­wa pusz­cza w zna­cze­niu przy­rod­ni­czym. Lasy na tym tere­nie są roz­le­głe, ale poszat­ko­wa­ne; nie ma też co ukry­wać, że od stro­ny walo­rów przy­rod­ni­czych nie są zbyt atrak­cyj­ne (sosny-zapał­ki), ale wyni­ka to z warun­ków gle­bo­wych. O tym też dowie­dzia­łem się z książ­ki (biblio­gra­fia poniżej).

Pusz­cza bie­rze swą nazwę od Pyzdr, małe­go mia­stecz­ka w cen­tral­nej Wiel­ko­pol­sce, ze śre­dnio­wiecz­nym rodo­wo­dem. Mia­stecz­ko jest małe, ale uro­kli­we. W prze­ci­wień­stwie do wie­lu podob­nych mia­ste­czek, wspa­nia­ło­myśl­nie nie zosta­ło prze­rżnię­te dro­gą kra­jo­wą albo auto­stra­dą (patrz pato­lo­gicz­ne przy­kła­dy z Mało­pol­ski, o czym już kie­dyś pisa­łem). W dodat­ku na Ryn­ku jest peł­no drzew. Moda na zamie­nia­nie mało­mia­stecz­ko­wych ryn­ków w beto­no­we kle­pi­ska tutaj jakoś nie dotar­ła (por. histo­rię ze Sta­wi­szy­na, mia­stecz­ka na połu­dnio­wym krań­cu Puszczy).

Pusz­cza Pyz­dr­ska to teren na pery­fe­riach powia­tu wrze­siń­skie­go, ple­szew­skie­go, koniń­skie­go i kali­skie­go. Jej pół­noc­na gra­ni­ca wyzna­czo­na jest przez War­tę, a zachod­nia przez Pro­snę (nie­opo­dal Pyzdr Pro­sna wpa­da do War­ty). Połu­dnio­we gra­ni­ce znaj­du­ją się na pół­noc od Kali­sza, w oko­li­cach wła­śnie Sta­wi­szy­na i Zbier­ska. Ze wschod­nią gra­ni­cą jest trud­niej, ale mniej wię­cej jest nią dro­ga kra­jo­wa nr 25 Kalisz-Konin. Więk­sze ośrod­ki to Pyz­dry, Chocz, Gizał­ki, Gro­dziec, Zagó­rów. Teren pokry­ty jest lasa­mi, mokra­dła­mi, polami.

Te tere­ny, dzi­siaj moc­no wylud­nio­ne, przez kil­ka­set lat były obsza­rem osad­nic­twa „olę­der­skie­go”, tj. były zasie­dla­ne przez przy­by­szów z Euro­py Zachod­niej (z dzi­siej­szych Nie­miec, Holan­dii). Osad­ni­cy osie­dla­li się w I Rzecz­po­spo­li­tej mię­dzy inny­mi ze wzglę­du na swo­bo­dy wyzna­nio­we, cho­ciaż jest to spra­wa bar­dziej skom­pli­ko­wa­na. Stąd do dzi­siaj w lasach Pusz­czy moż­na odna­leźć sta­re cmen­ta­rze, na któ­rych znaj­du­ją się nagrob­ki z napi­sa­mi po nie­miec­ku. Osad­ni­cy przy­wo­zi­li na zie­mie pol­skie nowe tech­ni­ki rol­nic­twa i zwy­cza­je. Przez poko­le­nia współ­eg­zy­sto­wa­li z lud­no­ścią polską.

Póź­niej nastą­pi­ło mniej wię­cej to, co w Beski­dzie Niskim. Po II woj­nie świa­to­wej posta­no­wio­no się pozbyć „ele­men­tu nie­pew­ne­go”. Tak więc podob­nie jak Beskid Niski, Pusz­cza Pyz­dr­ska spo­wi­ta jest deli­kat­ną mgieł­ką tajem­ni­czo­ści. Pery­fe­ryj­ność tych tere­nów spra­wia, że Pusz­cza leży zde­cy­do­wa­nie poza szla­ka­mi kra­jo­znaw­czy­mi, cho­ciaż są w niej cie­ka­we miejsca.

Już kil­ka razy pró­bo­wa­łem zwie­dzać Pusz­czę; ze sła­by­mi rezul­ta­ta­mi, bo nigdy nie wia­do­mo, gdzie tak napraw­dę jechać. Parę dni temu posta­no­wi­łem poje­chać w kie­run­ku jej pół­noc­nych krań­ców, omi­ja­jąc wła­ści­wie część leśną.

Jecha­łem dro­gą woje­wódz­ką z Kali­sza w kie­run­ku Wrze­śni. Na począt­ku zatrzy­ma­łem się na kil­ka minut w Cho­czu. Wie­le razy prze­jeż­dża­łem przez tę wieś, tym razem posta­no­wi­łem poświę­cić jej 15 minut i przejść się po tam­tej­szym rynku.

Dalej poje­cha­łem na pół­noc. Ze wzglę­du na poczu­cie lokal­ne­go patrio­ty­zmu, posta­no­wi­łem tro­chę lepiej poznać Pro­snę. Nie wiem, gdzie się zaczy­na, ale teraz przy­naj­mniej już wiem, gdzie się koń­czy. Ucho­dzi do War­ty w oko­li­cach Pyzdr. Jest to miej­sce war­te odwie­dze­nia ze wzglę­dów przy­rod­ni­czych. Spo­tka­łem tam nawet jelenie.

Z poczu­cia obo­wiąz­ku na chwi­lę wstą­pi­łem do Pyzdr. Kil­ka lat temu zwie­dzi­łem je dogłęb­nie (cał­kiem cie­ka­we jest muzeum znaj­du­ją­ce się w budyn­ku daw­ne­go klasz­to­ru). Teraz tyl­ko się prze­sze­dłem po cen­trum mia­stecz­ka. Drze­wa na ryn­ku nadal są, moż­na jechać dalej.

W koń­cu musia­łem zje­chać z głów­nej dro­gi w kie­run­ku wła­ści­wej Pusz­czy. Uda­łem się w kie­run­ku Wrąb­czyń­skich Holen­drów. Obec­nie wieś niczym się nie wyróż­nia i pew­nie nie zwró­cił­bym na nią uwa­gi, gdy­bym wcze­śniej nie czy­tał o osad­nic­twie na tych tere­nach. Znaj­du­je się w niej kapli­ca, w daw­nym zbo­rze ewan­ge­lic­kim. Wyglą­da zupeł­nie ina­czej, niż kato­lic­kie kościo­ły drew­nia­ne – ude­rza pro­sto­tą. Wła­ści­wie nie wyglą­da jak kościół. Tro­chę przy­po­mi­na szko­łę z „Ani z Zie­lo­ne­go Wzgórza”. 

Kościół poewan­ge­lic­ki we Wrąb­czyń­skich Holen­drach. Zwra­ca uwa­gę jego prostota.

Póź­niej posta­no­wi­łem udać się w kie­run­ku mokra­deł poło­żo­nych nad brze­giem War­ty, obję­tych Nad­war­ciań­skim Par­kiem Kra­jo­bra­zo­wym. Jeśli ktoś ma dużo cza­su, mógł­by tam wędro­wać bar­dzo dłu­go, bo teren jest roz­le­gły i przy­rod­ni­czo uroz­ma­ico­ny: jest rze­ka, łąki, pola, mokra­dła itd. Ja wybra­łem się szla­kiem tury­stycz­nym czer­wo­nym od stro­ny Wrąb­czyń­skich Holen­drów w kie­run­ku Lądu. Z bra­ku czas nie dosze­dłem do Lądu, bo wyma­ga­ło­by to znacz­nie dal­szej wędrówki.

Roz­le­wi­ska nad War­tą widzia­ne od stro­ny Cią­że­nia (czy­li po prze­ciw­nej stro­nie War­ty niż jest poło­żo­na Pusz­cza Pyz­dr­ska). Zdję­cie wyko­na­ne w mar­cu 2017 roku.

Następ­nym razem chciał­bym zwie­dzić Pusz­czę bli­żej jej środka.


Zobacz także więcej zdjęć

Zapo­mnia­ne cmen­ta­rze w Pusz­czy Pyzdrskiej

Pocy­ster­ski zespół klasz­tor­ny w Lądzie

Wię­cej zdjęć Pyzdr

Linki:

Literatura:

Jedna myśl w temacie “Puszcza Pyzdrska – cz. I”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *